Jak przeżyłam dwa pierwsze dni programu oczyszczającego Clean 9?

Teraz jak sobie o tym myślę, to szczerze nie mieści mi się to w głowie, jak wytrzymałam dwa dni bez żadnego jedzenia, a w szczególności bez kawy. Co najlepsze dało się i nie jest mi z tym tak źle

Moim porannym rytuałem jest kawa, duża kawa, przy której spędzam ok. 40 minut, pijąc łyk po łyczku, siedząc przed laptopem, sprawdzając mejle, odpisując na wiadomości, itp. Jest to dla mnie jak mantra, której nikt nie może zaburzać, domownicy dokładnie o tym wiedzą Dlatego od razu wiedziałam, że zrezygnowanie z tego będzie dla mnie gorsze, od rezygnacji z jedzenia. Tylko, że z tej całej sytuacji jest jedno, bardzo skuteczne wyjście – MYŚLENIE – Twoja głowa! Jak pisałam we wcześniejszym poście, już od dawna przygotowywałam się do tego programu, układałam sobie w głowie po kolei cały plan, wmawiałam sobie, że rezygnuję z kawy, z jedzenia, tylko na jakiś czas (do kawy mimo wszystko wrócę, ponieważ jest to dla mnie bardzo duża przyjemność), że to co mnie czeka, nie jest na stałe, to tylko ma pomóc mojej duszy, mojemu ciału, mojemu umysłowi. Ten program to też test dla umysłu, tak, tak – jestem przekonana, że tak jest! Oczyszcza się nie tylko nasz organizm ale przede wszystkim nasze myślenie, ponieważ podczas tego programu, niemożliwe staje się możliwe. I ja zawsze to powtarzam, każdemu – wszystko jest możliwe, wszystko jest do zrobienia, jeśli myślisz pozytywnie i odpowiednio nastroisz się do danego działania. Nie ma czegoś takiego jak: „ja bez słodyczy się nie obejdę, no jak nie zjem czegoś słodkiego, to dzień mam stracony”. Nie! Tak nie jest! Nie jest, nie było i nie będzie!

Dla mnie zawsze takie programy oczyszczające były nie do pomyślenia. Uważałam, że dieta jest najważniejsza, zdrowe, regularne odżywianie, itd. Nadal tak uważam, mimo to postanowiłam przetestować ten program oczyszczający. Postanowiłam to zrobić, ponieważ – po pierwsze zostałam wręcz namówiona przez moją aloesową motywatorkę Joanna Andreasik a po drugie chciałam faktycznie sprawdzić, czy – i jak ten program zadziała.

No dobra, do sedna, z kawą sobie poradziłam. W pierwszych dwóch dniach niestety nie ma nic do jedzenia, tzn. są owoce (jedna porcja) i warzywa (dwie porcje) oraz lista warzyw, które możesz jeść bez ograniczeń (rukola, seler, cebula dymka, sałata, ogórek, brokuły, cykoria, bakłażan, jarmuż, pory, szpinak, fasolka szparagowa), ale tak naprawdę nie potrzebowałam tego, no wyobraźcie sobie, że siedzę i wcinam główkę sałaty, liść, po liściu Nie kusiło mnie również to, że ktoś pił przy mnie kawę czy jadł jakieś smakowite potrawy. Gotuję obiady dla rodziny i też nie kusi mnie, żeby spróbować. Przez pierwsze dwa dni piłam dużo aloesu rozcieńczonego z wodą, raz dziennie koktajl z dużą ilością białka, i przyjmowałam „kapsułki”. To wszystko. Burczało mi w brzuchu kilka razy ale wcale nie ciągnie mnie do jedzenia – a kto mnie zna, wie, jak ja lubię jeść i jak ważne jest dla mnie pożywienie. Drugiego dnia lekko bolała mnie głowa, praktycznie przez cały dzień, ale to nie było jakoś bardzo uciążliwe. Poza tym wypijałam w ciągu dnia ok. 10 szklanek wody, plus oczywiście woda, z którą rozcieńczałam aloes, saszetkę oraz koktajl. Od trzeciego dnia wprowadziłam (za przyzwoleniem mojej motywatorki) ciepły napar z czystka, który powiedzmy, że w pewnym stopniu zastępuje mi kawę.

Bałam się również tego, że na co dzień dużo trenuję i najprościej mówiąc – wykończę się na treningach bez jedzenia. Ale tak – pierwszego dnia miałam dwie godziny zajęć fitness, drugiego dnia godzinę i żyję Nie jest to dla mnie bardzo problematyczne. Jedyne co, to postanowiłam (przynajmniej na kilka dni) zrezygnować z biegania, ponieważ w tym okresie moje treningi są ciężkie (przynajmniej niektóre) i wolałam po prostu je odpuścić. W niedzielę wybieram się na pierwsze w tym roku zawody, ale dla mnie mało ważne – chciałam tylko sprawdzić formę, więc po prostu w tym wypadku pewnie pobiegnę tylko treningowo.

Od trzeciego dnia zmniejszam również ilość aloesu, za to mam dodatkowy jeden koktajl białkowy, który nawiasem mówiąc jest pyszny (można go wypić z mlekiem migdałowym, kokosowym lub sojowym, ale ja piłam go po prostu z wodą). „Kapsułki” nadal zostają a co najważniejsze wieczorem mogę zjeść posiłek – UWAGA – 600 kcal – totalna rozpusta! Oczywiście posiłek musi być zdrowy

Jeśli zastanawiacie się nad programem oczyszczającym Clean 9, to po pierwszych dwóch dniach stosowania oczywiście go bardzo polecam, chociaż jak na razie nie zauważyłam niczego nowego oprócz tego, że naprawdę mam dużo energii, nie siedzę i nie płaczę, że nie mogę nic zjeść, nie rozmyślam o tym, planuję sobie dużo zadań aby o tym po prostu nie myśleć – ale jeśli chcecie mieć pewność, to poczekajcie jeszcze kilka dni, a ja będę na bieżąco zdawać relacje.

Pamiętaj, że musisz się pozytywnie nastawić, bez tego naprawdę nie dasz rady.

Oczywiście pomiary zrobiłam, a kolejne po zakończonej kuracji. Trzymajcie kciuki za kolejne dni